Tam gdzie dzień noc spotyka czyli rzecz o Sapmi
piątek, 23 czerwca 2006
Ailo Gaup

AILO GAUP

„PODRÓŻ NA DŹWIĘKACH SZAMAŃSKIEGO BĘBNA”

Wydawnictwo słowo/obraz terytoria Gdańsk 2004

Jon jechał przez cały dzień. Nastał już wieczór. jon czuł się zmęczony, zmierzał ku przełęczy. Powodem tej podróży była seria snów o bębnie.

Jon pamiętał wyraźnie pierwszy sen. Wynurzył się on ze słonecznego królestwa światła i ognia, spoza snu. Na liżących językach ognia unosił się bęben, niczym łódź na falach. Był to bęben drewniany, w kształcie czary, ozdobionej żywymi ornamentami. Zadziwiające, że bęben nie zajął się ogniem i nie spłonął.

Następnej nocy bęben znów przybył z królestwa światła i ognia. Tym razem Jonowi ukazała się skóra bębna. Na skórze namalowane były tajemne symbole i znaki. Wiele z nich rozpoznawał, między innymi znak Boga Słońca, czworokąt z wychodzącymi z rogów wiązkami promieni.

Trzeciej nocy w membranę uderzał młoteczek, tak jakby bębna używał szaman, noaidi. Najpierw brzmiało to jak grzmot nad widdą. Potem jak bicie wielkiego serca. Z serca wydobywała się obca melodia, która jednocześnie wydawała się znajoma. Dojrzał zarysy twarzy wokół ognia rady, daleko, daleko stąd, w innym czasie, który jednak był tuż obok. Miał wrażenie, że szaman, bęben, ogień rady i krąg plemienny tkwią w jego głowie.

Sny te były tak jasne i żywe. Czuł się związany z duchami pomocniczymi. Naprowadziły go na trop zapomnianego, tego, czego szukał, rzeczywistego wyjaśnienia albo Wielkiej Tajemnicy Plemiennej.

Gdy położył się czwartego wieczoru, upłynęło sporo czasu, zanim zasnął. Nie miał też żadnego snu. Noce upływały, napięcie osłabło, aż w końcu tylko czasami myślał o tamtych trzech snach.

Jesień stała się zimą, zima wiosną i latem.

Pewnej nocy bęben wypłyną gwałtownie z królestwa słońca, zbliżył się do Jona otoczony zachłannymi płomieniami. Jon pojął od razu, że coś się zmieniło. Coś było nie w porządku. Magiczny bęben przeraził go. Jon zaczął biec, lecz nie miał najmniejszej szansy, by uciec. Gnany przez syczącą kulę ognia, znalazł się na krawędzi klifu.

Następnej nocy groźba powróciła. Noc po nocy żeglował ku niemu płonący bęben, zmuszał go do ucieczki na brzeg przepaści. Jon stał się nerwowy i poirytowany, czuł się prześladowany przez wroga, z którym nie mógł się zmierzyć.

To Lala postanowiła, że powinni pojechać na Północ. wtedy znikły groźne sny o Bębnie Słońca.

Teraz to nie bęben go tropił. To on był na tropie bębna....

.... Jon nie widział ryby, o której mówili. Ale czuł, że coś zostało wyciągnięte. Słyszał, że różne duchy, duchy-gady, i duchy-insekty mogły mieszkać w człowieku i żyć tam jak pasożyty. A więc wyciągnięto mu z brzucha szczupaka o dwóch paszczach, wyrastających z dwóch końców tułowia. Zobaczył w myślach tego bezskórego i bezłuskiego potwora, skulił się i bezskutecznie próbował zwymiotować.

Isir wypowiedział jakąś formułę. Nie rozumiał jej bo używała języka duchów. Ale dzięki temu obrzydliwa istota zniknęła.

- Widzisz coś wokół serca? – spytała Ylvira.

- Chwileczkę – odrzekła Isir

- Tam coś jest – powiedziała Ylvira.

- Co? – spytała Isir.

- Ja to wezmę – rzekła Ylvira.

Jon poczuł, że inne ręce zaczęły gładzić jego serce. Wydawało mu się, że słyszy brzęczenie much.

- Wychodzą – powiedziała Ylvira.

- Widzę je – odrzekła Isir.

- Ja też. Pełzną po twoim dłoniach – włączyła się Ellen.

- Ktoś je na niego nasłał? – spytała Ellen

- Być może – odpowiedziała Ylvira.

- Całą pewnością – powiedziała Isir.

Znów wypowiedziały formułę, której nie zrozumiał. Była długa, dziwnie rytmiczna, chwilami zlewała się z joikiem śpiewanym przez Akko, czasami odnajdywała swój własny rytm. Dłonie uderzały w niego lekko i miękko. Uzdrowienie nadeszło szybko. Nudności ustąpiły. Ustąpił również głęboki ból, usunięty przez ciepłe dłonie. Siła męskości rozprzestrzeniła się w jego ciele. Pochodnia w brzuchu świeciła niczym słońce.

W samym środku serca ujrzał krajobraz. Na górze, przy kamieniu, siedział mężczyzna. Miał aureolę wokół głowy. To był Jezus. Wówczas nadszedł Jov. Jov i Jezus byli dobrymi przyjaciółmi, mieli o czym rozmawiać. Często byli razem w górach i zbierali siły, by pomóc ludziom. Jov miał ze sobą bęben. Siedzieli i rozmawiali o bębnie....

    www.terytoria.com.pl

Nowe fotki



13:49, biala_sowa1 , Fotki
Link Dodaj komentarz »
Język

 Świadomość kulturowa Samów w Finlandii w dużym stopniu jest oparta na ich odrębnym języku. Używany przez Samów język lapoński, spokrewniony jest w gruncie rzeczy z fińskim i językami z grupy ugrofińskiej, występuje na obszarze Finlandii aż w trzech żywych do dziś odmianach, mimo iż stale posługuje się nim mniej niż 2 tyś. osób. Siedem dalszych odmian lapońskiego można spotkać wśród Samów w Norwegii, Szwecji i Rosji. Obecnie uczy się lapońskiego w szkołach, a prawo uznaje go na tych terenach za jeden z języków urzędowych. Są miejscowości, jak Utsjoki, gdzie po lapońsku mówi na co dzień prawie połowa mieszkańców.

ODMIANY:

 Odmiana górska. Najpowszechniej używaną odmianą lapońskiego jest język zwany górskim lub północnolapońskim. Posługują się nim Samowie z Utsjoki i Enontekiö, a także Samowie z Norwegii. Mówiąc o języku lapońskim na się zwykle na myśli właśnie ten.

    Zasady pisowni wciąż pozostają wątpliwe – na pewno jednak nie pisze się dokładnie tak, jak się mówi. Przykładowo słowo giitu „dziękuję” wymawia się z silnym przydechem jako gichtu. Z kolei słowo dat  brzmi raczej jak tach.

 Odmiana Inari. Używa jej jeszcze garstka Samów z okolic jeziora Inari, jest to jednak mowa wymierająca, rzadko spotykana w postaci pisanej.

 Odmiana Skolt. Rzadko już spotykana, używana przez około 600 Samów żyjących w wioskach Sevettjärvi i Nellim – prawosławnych uchodźców z zajętego po 1944 r. przez ZSRR regionu Petsamo. W dialekcie tym (fiń. kolttasaame) spotyka się szereg zapożyczeń z rosyjskiego.

 Źródło: Finlandia. Przewodnik Pascala 2004

 

13:21, biala_sowa1 , Język
Link Dodaj komentarz »
Znaczenie reniferów

Życie Lapończyka toczyło się zawsze wokół reniferów. Samowie żywili się ich mięsem, pili reniferowe mleko, z futra sporządzali ubiory i legowiska, a z kości i rogów – wędki i harpuny do łowienia ryb. Również dziś większość Samów uczestniczy w zajęciach związanych z hodowlą tych zwierząt.

Pierwotnie Samowie polowali na dzikie reny, zwykle kopiąc dół-pułapkę. Dopiero w XVI w. zaczęto oswajać całe stada i wraz z nimi wędrować. Pod koniec XIX w. hodowcy reniferów w Finlandii byli już zorganizowani w spółdzielnie (paliskunta) – obecnie na północy kraju działa ich około sześćdziesięciu. Renifery wędrują swobodnie po kraju, ale nie opuszczają terenu danej paliskunta, odgrodzonego od sąsiednich potężnymi płotami, przecinającymi lapońskie pustkowia. Hodowca odpowiada za swoje stado, a własne zwierzęta rozpoznaje po charakterystycznych znakach wycinanych na uszach reniferów.

Rok życia renifera przebiega według wyraźnego schematu. W maju i czerwcu rodzą się młode. Z końcem czerwca stado jest spędzane w jedno miejsce i wtedy znaczy się nowo narodzone cielęta. Latem, o ile akurat nie dręczą ich chmary komarów, renifery pasą się na łąkach i zboczach wzgórz, przybierając na wadze i gromadząc siły potrzebne na zimę. We wrześniu, przed okresem rui, część jeleni (do 120 tyś. sztuk) odprowadza się na rzeź. W listopadzie kiedy leży już śnieg, renifery wyszukują porosty, żeby nie umrzeć z głodu. Zwierzęta pędzi się wtedy na zimowe pastwiska, dbając by stado nie uległo rozproszeniu. Hodowcy nie muszą już jednak, jak kiedyś, wędrować razem z reniferami – skutery śnieżne, telefony komórkowe, a nawet helikoptery pomagają im z daleka utrzymać kontrolę nad stadem.

13:16, biala_sowa1 , Kto to...
Link Dodaj komentarz »
Fińska Laponia

Rdzenną ludność północnej Finlandii stanowią Lapończycy (po lapońsku Saami), którzy zamieszkiwane przez siebie ziemie zwą Sapmi. Ich terytorium, sięgające od półwyspu Kola w Rosji po góry południowej Norwegii, jest obecnie rozdzielone pomiędzy cztery różne państwa. Mnie więcej połowa z ogólnej liczby 70 tyś. Samów żyje w Norwegii, podczas gdy w Finlandii jest ich tylko ok. 6,5 tyś.

Znaleziska archeologiczne i ryty naskalne wskazują, że Samowie przybyli na zajmowane dziś tereny wkrótce po tym, jak około 10 tyś. lat temu ostatecznie ustąpił stamtąd lodowiec. Początkowo trzymali się wybrzeży Atlantyku, Oceanu Arktycznego i Zatoki Botnickiej, potem ruszyli w głąb lądu. Pierwotnie to Samowie zajmowali większą część obecnej Finlandii, później jednak napór nowo przybyłych Finów zepchnął ich na północ. Samowie nie uprawiali ziemi, lecz wędrowali z miejsca na miejsce, polując na renifery, łowiąc ryby, a latem zbierając leśne jagody. Z czasem zaczęli się trudnić handlem – sprzedawali mięso, odzież i wyroby rzemieślnicze.

W fińskiej Laponii człowiek pojawił się już w epoce kamienia, prawdopodobnie jednak pozostawała ona słabiej zaludniona niż sąsiednia prowincja Finnmark w północnej Norwegii. Ojczyznę odnaleźli tu Samowie, spychani ze środkowej Finlandii na północ przez migrujących Finów.

W dolinie Tornionjoki (rzeka Tornio), a także u samego ujścia równoległej do niej Kemijoki rozwinęły się w średniowieczu tętniące życiem ośrodki handlowe. Pewne znaleziska archeologiczne wskazują już na kontakty z wczesnośredniowiecznymi wikingami. W XIII w. królowie Szwecji przyznali przywilej poboru podatków od Lapończyków fińskiemu plemieniu Pirkka z Häme, którego centrum stało się miasto Tornio. Odtąd wpływy fińskie na daleką lapońską północ znacznie wzrosły.

Na początku XVI w. gdy osady Samów były rozrzucone na ogromnych subarktycznych obszarach, głównym ich ośrodkiem handlowym stało się Inari. W XVII stuleciu w całej północnej Finlandii coraz wyraźniej zaznaczała się obecność Szwedów. W 1670 r. Gabriel Tuderus, delegat szwedzkiego kościoła luterańskiego, przeprowadził akcję niszczenia pogańskich miejsc i przedmiotów kultu religijnego. Laponia zapełniła się wówczas drewnianymi kościołami, z których wiele przetrwało do dziś (najstarsze stoją w Sodankylä i Tervola, na południe od Rovaniemi).

W następnych wiekach do Laponii napływało coraz więcej Finów, którzy przyjmowali od Samów tryb życia oparty na hodowli reniferów. Na północy krainy przybysze asymilowali się, na południu zaś coraz częściej powstawały społeczności mieszane. W Inari na dalekiej północy w 1800 r. mieszkało tylko 18 Finów na 463 Samów, a 100 lat później naliczono tam 800 Samów i 585 Finów. Aż do XX w. w głąb Laponii prowadziły jedynie ścieżki – dopiero w 1913 r. zbudowano pierwszą utwardzoną, żwirową drogę do Ivalo, przedłużoną do Inari w 1924 r., a do Karigasniemi w czasie II wojny światowej.

W rejonie Petsamo (na wschód od Inari), przyłączonym do Finlandii w 1920 r. na mocy traktatu z Dorpatu, odkryto niebawem cenne złoża niklu. W 1937 r. otwarto pierwszą kopalnię rud tego metalu, jednak podczas fińsko-radzieckiej wojny zimowej Armia Czerwona zaatakowała ten ważny gospodarczo teren. 4 września 1944 r. władze fińskie zarządziły ewakuację ludności z Petsamo, przejętego wkrótce przez ZSRR i do dziś pozostającego w granicach Rosji. Mieszkańcy Petsamo, Samowie z plemienia Kolt, zostali osiedleni w innych miejscowościach północno-wschodniej Laponii: Sevettijärvi, Nellim i Virtaniemi.

Postanowienia pokoju zawartego w 1944 r. między Finlandią i ZSRR przewidywały niezwłoczne usunięcie wojsk niemieckich z fińskiego terytorium. Niemcy rzeczywiście wycofali się do północnej Norwegii, paląc jednak i niszcząc wszystko, co napotkali po drodze. W rezultacie w Laponii, nie licząc kilku cudem ocalałych wiosek i nielicznych kościołów, zachowało się bardzo niewiele domów sprzed II wojny światowej.

Dziś Laponia jest jednym z najbogatszych regionów Finlandii. Po wiekach klęsk i trudów czerpie coraz to większe zyski z turystyki, a zarazem korzysta z dotacji, hojnie przyznawanych przez fiński rząd.

Źródło: Finlandia. Przewodnik Pascala 2004

13:13, biala_sowa1 , Kto to...
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 czerwca 2006
Mari Boine


Mari Boine pochodzi z norweskich samów. Urodziła się w 1956 r. w małej wiosce Gámehhisnjárga (Finnmark) w Norwegii.

Pierwsze muzyczne szlify uzyskała w laestadiańskim ruchu chrześcijańskim.

Muzyka jaką tworzy to niesamowite połączenie tradycyjnego lapońskiego jojku, jazzu, rocka i tradycyjnej muzyki różnych zakątków świata.

Dyskografia:

1985: Jaskatvuođa maŋŋá (Etter Stillheten)
1989: Gula Gula (Hør stammødrenes stemme)
1991: Salmer på veien hjem (Sammen med Ole Paus og Kari Bremnes)
1992: Møte i Moskva (Sammen med bandet Allians)
1993: Goaskinviellja (Ørnebror)
1994: Leahkastin (Unfolding)
1996: Eallin (Live)
1998: Bálvvoslatnja (Room of worship)
2001: Ođđa hámis (Remixed)
2002: Gávcci jahkejuogu (Eigth Seasons)
2006: Idjagieđas (In the hand of the night)

Płyty zostały wydane w Polsce.
W zakładkach umieściłam link do strony gdzie można posłuchać fragmentów utworów.

Żródła:
Uniwersal Music
Fortune City

14:33, biala_sowa1 , baśnie
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2